Astronomia

Czy obce sondy mogą kryć się w Układzie Słonecznym? Nowa analiza NASA

Artystyczna wizja sondy Pioneer 10 opuszczającej Układ Słoneczny i kierującej się ku centrum Galaktyki.
Źródło: NASA Ames
Artystyczna wizja sondy Pioneer 10 opuszczającej Układ Słoneczny i kierującej się ku centrum Galaktyki. Źródło: NASA Ames
15 cze5 min

Czy obce sondy mogą kryć się w Układzie Słonecznym? Nowa analiza NASA

Autor

Web Space Station

Administrator

Naukowcy z Jet Propulsion Laboratory sprawdzili, jak dokładnie przeszukaliśmy kosmiczne sąsiedztwo. Wniosek: wiele obszarów pozostaje niezbadanych.

Pięć ludzkich sond opuściło już Układ Słoneczny. Ale czy podobne obiekty mogły przybyć z innych gwiazd i wciąż czekać na odkrycie? Nowa praca naukowca z NASA nie dostarcza dowodów, ale pokazuje luki w naszej wiedzy.

Informacje

Kategoria
Astronomia
Opublikowano
poniedziałek, 15 czerwca 2026
Czas czytania
5 min

Nowy model naukowy nie sugeruje, że w Układzie Słonecznym znajdują się obce sondy. Sugeruje natomiast coś bardziej fundamentalnego: nie przeszukaliśmy go wystarczająco dokładnie, by z całą pewnością stwierdzić, że ich tam nie ma.

NASA ma obecnie piec sond kosmicznych na trajektoriach ucieczki z Układu Słonecznego. Voyager 1, Voyager 2, Pioneer 10, Pioneer 11 oraz New Horizons powoli oddalają się ku przestrzeni międzygwiazdowej. Żadna z nich nie będzie już działać, gdy dotrze w okolice innych gwiazd - ich misje dawno się zakończą, a energia wyczerpie. Mimo to sama ich obecność skłania do intrygującego pytania: czy jakaś inna cywilizacja mogła wysłać podobne obiekty w naszą stronę? Tej kwestii poświęcona jest nowa praca naukowca z NASA Jet Propulsion Laboratory, która ukazała się w czerwcu 2026 roku.

W dziale Astronomia warto też zajrzeć do materiału Miliony planet mogą rodzić się przy supermasywnych czarnych dziurach. Zaskakująca hipoteza astronomów Naukowcy analizujący procesy zachodzące w aktywnych jądrach galaktyk….

Artystyczna wizja sondy New Horizons podczas przelotu obok Plutona. To jedna z pieciu sond zmierzających ku przestrzeni międzygwiazdowej. Źródło: NASA / Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory / Southwest Research Institute
Artystyczna wizja sondy New Horizons podczas przelotu obok Plutona. To jedna z pieciu sond zmierzających ku przestrzeni międzygwiazdowej. Źródło: NASA / Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory / Southwest Research Institute

Czego dotyczy badanie?

Autorem artykułu "Solar System Technosignatures" jest T. Joseph W. Lazio. Praca została zaprezentowana na Międzynarodowym Sympozjum Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU Symposium 404: "Advancing the Search for Technosignatures"). Lazio analizuje, jak moglibyśmy wykryć ewentualną pozaziemską technologię, która może znajdować się w naszym Układzie Słonecznym.

Jego kluczowe stwierdzenie jest następujące: "tylko niezwykle surowe górne granice można nałożyć na istnienie technosygnatur w Układzie Słonecznym". Inaczej mówiąc: nawet stosunkowo duże sondy kosmiczne czy artefakty na powierzchni planet mogły umknąć dotychczasowym badaniom. Dość powiedzieć, że asteroidy o średnicy zaledwie kilku metrów są wykrywane dopiero, gdy znajdują się bardzo blisko Ziemi.

Co wynika wprost z pracy Lazio?

Najbardziej przekonująca teza brzmi: Nie przeszukaliśmy Układu Słonecznego wystarczająco dokładnie, aby z dużą pewnością wykluczyć istnienie niewielkich sztucznych obiektów. To jest prawda niezależnie od kwestii życia pozaziemskiego.

Układ Słoneczny jest ogromny. Nawet przestrzeń między Ziemią a Marsem zawiera niewyobrażalnie wielką objętość. Obiekt wielkości kilku metrów, nieemitujący sygnałów i nieodbijający wyjątkowo dużo światła, byłby trudny do wykrycia. Mamy problemy z wykrywaniem nawet naturalnych asteroid tej wielkości.

Lazio wskazuje, że różne rejony Układu Słonecznego zostały zbadane z bardzo różną dokładnością. Obszary blisko Ziemi, zwłaszcza orbita geostacjonarna i przestrzeń okołoksiężycowa, są monitorowane stosunkowo dobrze. Ale im dalej od Słońca, tym nasza wiedza jest mniej szczegółowa. Nawet obiekty o rozmiarach od 1 do 10 metrów mogły pozostać niewykryte w wielu rejonach.

Ważne rozróżnienie

Należy jednak podkreślić: "nie możemy wykluczyć" to nie to samo co "prawdopodobnie coś tam jest". W nauce istnieje ogromna różnica między brakiem dowodu nieistnienia a dowodem istnienia.

Przykład: Nie możemy wykluczyć, że na dnie Oceanu Spokojnego znajduje się nieodkryta cywilizacja. Nie zwiększa to jednak automatycznie prawdopodobieństwa, że ona tam rzeczywiście jest. Artykuł Lazio nie twierdzi, że znalazł dowody na technosygnatury. Raczej pokazuje, że nasze ograniczenia obserwacyjne są większe, niż często zakładamy.

Od sond Bracewella do von Neumanna – to już spekulacja

Pomysł, że obca cywilizacja mogłaby wysłać w naszą stronę fizyczne obiekty, ma swoje korzenie w pracy australijskiego radioastronoma Ronalda Bracewella z 1960 roku. Bracewell zaproponował koncepcję autonomicznych sond zdolnych do nawiązywania kontaktu – tzw. sond Bracewella. Mogłyby one krążyć w Układzie Słonecznym przez tysiąclecia, czekając na kontakt z inteligentnym życiem.

Z tego samego działu (Astronomia) polecamy lekturę James Webb rozwiązuje jedną z największych zagadek wczesnego Wszechświata. Tajemnicze „czerwone kropki” mogą być ukrytymi czarnymi dziurami Teleskop Jamesa Webba od kilku lat rejestruje niewyjaśnione,….

Jest to hipoteza rozsądna z punktu widzenia fizyki: lot międzygwiazdowy jest trudny, ale wysłanie robotycznej sondy jest znacznie łatwiejsze niż wysłanie załogi, a sonda może działać przez tysiące lub miliony lat. Wielu badaczy SETI uważa, że pierwszym kontaktem mogłaby być właśnie maszyna, a nie żywi kosmici.

Idąc dalej, niektórzy naukowcy (jak Alex Ellery z Carleton University) sugerują, że zaawansowana cywilizacja mogłaby wysyłać samoreplikujące się sondy – tzw. sondy von Neumanna. Koncept jest prosty: jedna sonda dociera do nowego układu planetarnego, wykorzystuje miejscowe surowce do zbudowania swoich kopii, a następnie te kopie wyruszają dalej. W ten sposób w ciągu zaledwie kilku eonów można zbadać całą Galaktykę.

To jednak wciąż spekulacja. Problem polega na tym, że nie mamy żadnych obserwacji wskazujących na istnienie takich sond. Co więcej, paradoks Fermiego właśnie na tym polega: jeśli inteligentne cywilizacje są powszechne, to dlaczego nie widzimy śladów ich działalności? Sondy von Neumanna są jednym z powodów, dla których paradoks Fermiego jest tak intrygujący. Gdyby takie maszyny były częste, można by oczekiwać widocznych śladów. Tymczasem ich nie obserwujemy.

Zmiana filozofii SETI

Przez dziesięciolecia SETI oznaczało głównie nasłuchiwanie sygnałów radiowych. Obecnie coraz większą uwagę poświęca się technosygnaturom: megastrukturom, sztucznym źródłom światła, nietypowym widmom, przemysłowym zanieczyszczeniom atmosfer, artefaktom.

Źródło: The Planetary Society
Źródło: The Planetary Society

To podejście jest cenne, ponieważ cywilizacja może nie nadawać, wymrzeć milion lat temu lub być zbyt daleko. Pozostawione ślady technologiczne mogą przetrwać znacznie dłużej. To przypomina archeologię kosmiczną bardziej niż klasyczne SETI.

Ciekawym wątkiem, który Lazio również sygnalizuje, jest sama Ziemia jako repozytorium danych. Gdyby zaawansowana cywilizacja chciała pozostawić nam wiadomość, mogłaby to zrobić w sposób bardzo dosłowny: zapisać ją w materiale, który po prostu spadłby na Ziemię tysiące lat temu. Skąd mielibyśmy wiedzieć, że jakiś niezwykły meteoryt lub osobliwy artefakt archeologiczny nie pochodzi spoza Ziemi? To pytanie wykracza poza zakres typowej astronomii, ale Lazio celowo je stawia, by poszerzyć horyzonty poszukiwań.

Co dalej?

Badania Lazio pokazują, że potrzeba bardziej systematycznych poszukiwań. Oto co można zrobić już teraz:

Nowe przeglądy nieba: teleskopy takie jak Zwicky Transient Facility (ZTF) będą systematyczniej monitorować przestrzeń bliską Ziemi w poszukiwaniu anomalnych obiektów.

Jeśli ten wątek Cię wciąga, sprawdź też Szkielet wszechświata. JWST tworzy najbardziej szczegółową mapę kosmicznej sieci w historii Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba stworzył najbardziej szczegółową mapę….

Teleskop Flyeye Europejskiej Agencji Kosmicznej – zaprojektowany do automatycznego wykrywania małych asteroid i obiektów w przestrzeni okołoziemskiej. To przykład nowej generacji instrumentów, które mogą pomóc w poszukiwaniu potencjalnych technosygnatur.  Źródło: Europejska Agencja Kosmiczna (ESA)
Teleskop Flyeye Europejskiej Agencji Kosmicznej – zaprojektowany do automatycznego wykrywania małych asteroid i obiektów w przestrzeni okołoziemskiej. To przykład nowej generacji instrumentów, które mogą pomóc w poszukiwaniu potencjalnych technosygnatur. Źródło: Europejska Agencja Kosmiczna (ESA)

Archiwizacja danych: warto wracać do starych zdjęć – sprzed epoki Sputnika – by szukać na nich błysków światła, które mogły pochodzić od odbijających słońce metalowych artefaktów. Metoda cienia Ziemi: jedna z technik opisanych w literaturze polega na wykorzystaniu cienia Ziemi jako filtra do wykrywania optycznie świecących obiektów w przestrzeni. Międzynarodowa współpraca: poszukiwania artefaktów powinny być koordynowane globalnie, by uniknąć powielania wysiłków i zapewnić weryfikację ewentualnych odkryć.

Zasady postępowania w przypadku potencjalnego wykrycia technosygnatury, aktualizowane w 2026 roku, podkreślają konieczność skrupulatnej weryfikacji i międzynarodowej komunikacji.

Podsumowanie

Artykuł Lazio nie jest dowodem na obecność obcych artefaktów w Układzie Słonecznym. Nie przedstawia też żadnej pozytywnej detekcji. Jego znaczenie polega na czymś innym: formalizuje pytanie, jak dobrze przeszukaliśmy własne kosmiczne podwórko. Odpowiedź okazuje się mniej imponująca, niż intuicyjnie sądzi większość ludzi. Wiele regionów Układu Słonecznego pozostaje zbadanych bardzo pobieżnie dla obiektów wielkości kilku metrów.

To nie oznacza, że znajdują się tam sondy obcych. Oznacza natomiast, że nauka nie może jeszcze z dużą pewnością stwierdzić, że ich tam nie ma. To subtelna, ale bardzo ważna różnica.

Mimo że pięć ludzkich sond opuściło już Układ Słoneczny, nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, czy podobne obiekty nie zmierzają akurat w naszą stronę. Co więcej, być może niektóre z nich już się tu znajdują, czekając na odkrycie. Ale to ostatnie zdanie to już nie cytat z Lazio – to czysta spekulacja, którą warto zaznaczyć jako taką.

Źródło:

Na podstawie: T. Joseph W. Lazio, Solar System Technosignatures, arXiv:2606.13797 (2026). Praca powstała na podstawie wystąpienia na IAU Symposium 404 "Advancing the Search for Technosignatures".

W archiwum WSS znajdziesz powiązany tekst Kosmiczny wiatr, który łamie granice. Kwazar J2318 zbliża się do 0,3 prędkości światła.

Web Space Station
Dyskusja

Komentarze

· 0 komentarzy

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby skomentować jako pierwszy.

Koniec artykułu

Więcej z kategorii Astronomia i inne tematy

Wróć do kanału
Czy obce sondy mogą kryć się w Układzie Słonecznym? Nowa analiza NASA · Web Space Station